widziane przez palce
Kategorie: Wszystkie | emigracja | kobiety | koty
RSS
sobota, 31 października 2009
Tak na poczatek....


Gdy bylam mala dziewczynka widzialam ludzi "w kolorach", a swiat czasem zasypywal mnie nadmiarem wrazen...... Zaslanialam wtedy otwarte oczy dlonmi z rozstawionymi palcami i patrzylam "przez palce".... Widziany w ten sposob swiat wydawal sie prostszy, bardziej zrozumialy i mniej niebezpieczny. Przez palce widac bylo tylko fragmenty calosci:))))

Obudziam sie wczoraj "brzydka wewnetrznie"....

Rzadko zdarzaja mi sie takie "chanderki", ale kiedy sie juz przytrafia - to jakos ciezko sie ich pozbyc:))))

Szczesliwy los sprawil jednak, ze zadzwonil do mnie Ewitek - "przyjaciolka od pieluch", mieszkajaca obecnie daleko,  za Duza Woda.

"Co sie dzieje?" - spytala, zaalarmowana prawdopodobnie brzmieniem mego glosu

"Chandra - po prostu jesienna chandra" - odpowiedzialam, i zasypalam ja,  jakze nietypowym dla mnie stekiem narzekan i zali.

Wysluchiwala tego wszystkiego jakies 10 minut w absolutnym milczeniu, nie wydajac z siebie nawet normalnych w takich sytuacjach odglosow jak "hm", "aha", "oh"  - potwierdzajacych, ze ten ktos po drugiej stronie lacza jest jeszcze obecny.

"JO!" - wrzasnela nagle - "przeciez ty sie w tej chwili PO PROSTU nad soba roztkliwiasz!"

Zamarlam, zglupialam i oniemialam....... W koncu od czego sa "przyjaciolki od pieluch", jesli nie od tego, aby im sie wyzalic?

"Popatrz na to przez palce" - rzucila moja przyjaciolka w narastajaca w sluchawce cisze:))))

Wiec patrze.... i mam nadzieje, ze pomoze mi to w uladzeniu zbyt wielkiego czasami natloku wrazen i mysli.....

I dziekuje memu losowi, ze mam PRZYJACIOLKI. Nie takie, ktore sie nade mna uzala, powiedza "ach ty biedulko", "no, rzeczywiscie kiepsko", "ojejej".....

Tylko wlasnie takie, ktore mi przerywaja i sprowadzaja na ziemie, ktore, kiedy trzeba potrafia wymierzyc mi "kopa w tylek"...

Ktore, gdy zdarza sie NAPRAWDE klopoty, zastanawiaja sie na konkretnymi mozliwosciami pomocy.

Ktore czasem rozdzielaja "wlos na czworo", czasem krytykuja mnie w sposob nie do zniesienia, czasem wrzezcza na mnie, a czasem mnie wysmiewaja....

ALE zawsze sa.....  Nie zawsze mile, wygodne i "przytulne"..... Ale wierne, szczere "az do bolu", gotowe do wysluchania mnie o czasem najbardziej niemozliwych porach...... gotowe do placzu wraz ze mna, do smiechu, do zlapania mie za leb i obrony przed sama soba.....

*********************************************************************

Patrze wiec "przez palce" - i znow wierze, ze jestem "dzieckiem szczescia":))))

13:45, pajoa , kobiety
Link Komentarze (1) »
Archiwum
Październik 2009
Listopad 2009
Zakładki:
Ulubione
Prawdy wg ks. Tischnera
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog